Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez strone
Do prawidlowego dzialania strony potrzebujesz Flash Player 8
Pobierz Flash Player


Aktualności

24 sierpnia 2010r.

Oj od dawna tu nie byłem i nic nie napisałem przez prawie całe wakacje, a działo się bardzo dużo. Sporo pracy i wyjazdów. Warto chociażby wspomnieć festiwal "Pozytywne Wibracje" w Białymstoku, gdzie występy zespołów US3 i Gabin mnie powaliły. Wreszcie coś ciekawego można było posłuchać. Kolejne pozytywne zdarzenie, to takie osobiste. Jadąc rowerem wysunął mi się portfel z tylnej kieszeni i... człowiek, który go znalazł, przyniósł mi do domu! Szok! Ze wszystkim co było w środku!:) Bardzo pozytywna wibracja! Kolejna pozytywna sprawa to wycieczka z Tomkiem Chrzanowskim i jego teamem na zawody do Danii. Zaproszenie niespodziewane, a podjęcie decyzji trwało 30 minut. Wrażenia niesamowite! Do 13 sierpnia nie byłem w Danii, po już tak! Jedno wielkie niepozytywne wrażenie to sezon w wykonaniu Polonii Bydgoszcz. Nie wiem, co napisać...  


26 kwietnia 2010r.

Nienawidzę takich poniedziałków! Ogólnie to poniedziałki są w porządku, ale nie takie, po przegranym meczu. I to przegranym w taki sposób - jednym punktem! Och, szkoda tego meczu, a zwycięstwo było tak blisko. Z drugiej strony to nie ma co narzekać i robić od razu grobowe miny. Przecież to pierwszy mecz i początek sezonu. Trzeba mieć nadzieje, że dalej będzie już tylko lepiej.:)


10 kwietnia 2010r.

Wielki smutek, wiele refleksji, cisza...


26 luty 2010r.

Już chyba na dobre zostały za nami minusowe temperatury i opady śniegu. Szkoda, przydałoby się jeszcze trochę tej męki zimowej, bo przecież kolejna dopiero za rok. Powoli jednak zbliża się czas na przygotowanie rowerów i zaglądanie na stadion żużlowy. A może by tak jeszcze raz w Tatry pojechać? 


 8 luty 2010r.

A zima trzyma i trzyma. :) Gdy wydawało się, że już odpuszcza i temperatura znacznie podskoczyła, znów przymroziło. Nie ukrywam, że lubię to i jestem miłośnikiem tej pory roku. Niespotykane, prawda? A to fakt - lubie zimę i śmieszą mnie te nieustanne "ale zimno", "brrr" czy "kiedy to sie skończy". Dobrze, że zima jest! Takie prawo natury, zima jest i być powinna. Trzeba się tylko ciepło ubierać i jakoś to będzie. Lubię też oczywiście lato czyli ten hedonistyczny czas, ale nie spieszno mi do niego. Spokojnie męczę się wnosząc drewno do kominka na trzecie piętro i parkuję samochód między zaspami śniegowymi.:) 


21 stycznia 2010r.

Narty, nartami, ale w góry wreszcie trzeba iść! Kilkudniowe oczekiwanie na pogodę, umilane zjazdami ze stoku na Harendzie opłaciło się. Dziś rano widać było skrawki niebieskiego nieba, które poderwały mnie do akcji. Czas na powtórkę z zeszłego roku - droga z Kasprowego Wierchu w kierunku Świnicy. Samemu na Świnicę nie było szans, ale niebiosa okazały się przychylne. Zapraszam do Galerii


14 stycznia 2010r.

Noworoczny wyjazd w Tatry był udany, mimo, że pogoda dopisała połowicznie. Jeden dzień, ten ważniejszy był zachmurzony, a drugi piękny. Tatry Zachodnie nie takie wysokie, ale jak jest mgła i opady śniegu to trudno samemu iść daleko. Kilka zdjęć w Galerii. Od powrotu upłynął pracowity tydzień, a ja już pakuję się na ferie do Zakopanego i w Tatry. :)


1 stycznia 2010r.

Nowy Rok 2010 już rozpoczęty.  Życzę zdrowia oraz pomyślności i tak sobie pomyślałem, że można go jakoś fajnie rozpocząć i wymyśliłem wyjazd w Tatry. Nocny pociąg w Nowy Rok do Zakopanego, a potem wyżej i wyżej. :)   


24 grudnia 2009r.

W związku ze zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia życzę wszystkim, no może z wyjątkiem tego oszusta co nie zapłacił za przesłany w marcu talerz perkusyjny, spokoju, braku pośpiechu i minimum komercji. A wszystkim, temu od blachy również, zdrowia, wiary, nadziei i miłości. :) 


29 listopada 2009r.

Zupełnie przypadkowo znalazłem artykuł w Gazecie Pomorskiej, opisujący wizytę Iana Paice'a w Bydgoszczy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zdjęcie, autorstwa Jarka Prusa umieszczone w środku. Przedstawia Iana trzymającego płytę mojej dawnej grupy Lord Vader, którą wręczyłem mu tuż po konferencji prasowej w Węgliszku. Druga sprawa to fakt, że stoi on na tle mojej ukochanej Hondy Civic, którą podróżuję po kraju. To niesamowite i bardzo sympatyczne zdjęcie w Galerii.:)


7 listopada 2009r.

Niesamowity dzień był wczoraj, a wieczór wręcz magiczny. Wszystko za sprawą spotkania z najwazniejszym perkusistą w moim życiu. Ian Paice, bo o nim mowa gościł wczoraj w Bydgoszczy podczas kolejnej imprezy zorganizowanej przez MOK. Ten legendarny i jedyny perkusista Deep Purple był dla mnie najważniejszy, ponieważ od niego zaczęła się moja edukacja perkusyjna. To w jego sola wsłuchiwałem się, gdy miałem kilkanaście lat. Nie było wtedy dostępnych szkół perkusyjnych na kasetach video, więc trzeba było we wszystko sie wsłuchiwać. Takie czasy! A tu, wczoraj miałem okazję rozmawiać z Ianem, podarować mu płytę dawnej kapeli Lord Vader - zdjęcia w Galerii - i co najważniejsze posłuchać jego koncertu z odległości kilku metrów. Niesamowite!

5 października 2009r.

No i po wszystkim. Sezon żużlowy dla Polonii i dla mnie zakończony.:)  Dziś w nocy przyjechałem z Częstochowy, gdzie byłem jako kierowca busa Szymona Woźniaka, na ostatnim meczu naszej drużyny. Co prawda jeszcze Grand Prix w Bydgoszczy, ale rozgrywki ligowe to co innego. Niestety naszym żużlowcom nie udało się wywalczyć brązowych medali, ale i tak należy za sukces uznać czwarte miejsce w tabeli. Teraz czas na odpoczynek i śledzenie działań włodarzy miasta w kwestii naszego klubu. Czas pokaże, co będzie dalej.
 

6 września 2009r.

O jeny - jakie emocje! Dziś odbył się pierwszy mecz półfinałowy DMP na żuzlu z Zielona Górą. To co dzieje się podczas zawodów jest niesamowite, zarówno na trybunach jak i w parkingu. Nie ukrywam, że to drugie miejsce bardziej mi odpowiada. Żaden sektor VIP z niewiadomo jak fantastycznymi atrakcjami tego nie zastapi. Oczywiście staram sie pomagać jak mogę - foto w Galerii.:) A mecz wygrany!


2 września 2009r.

No i zaczął się wrzesień! Jak spojrzę w zaplanowane wyjazdy i imprezy to jestem w szoku. Street Ball w Łodzi, koncerty z Jary Band, EuroBasket w Poznaniu, Pedros Cup w Szczecinie i Malicki & Laskowik Show - tyle tego jest, że aż nie chce się wierzyć. Mam nadzieję, że wszystko da się ogarnąć. :)


30 sierpnia 2009r.

Z gór wróciłem dwa dni temu. Wyjazd krótki, ale fantastyczy, szczególnie, że pogoda była piękna. Byłem w Tatrach Zachodnich i zaliczyłem szlaki, po których wcześniej nie chodziłem. Ostatnio byłem tutaj zimą kilka lat temu, ale latem też jest pieknie. I co? Trzeba tu znów niebawem przyjechać! :)

 

23 sierpnia 2009r.

Pojechałem w Tatry! :)

 

19 sierpnia 2009r.

Ala jaja! Moja najmłodsza córka Kalina powiedziała dziś bardzo ważne słowo - "bebem"! Ciekawe jest to, że jej nie pokazywałem, nie podpowiadałem, sama zaczęła mówić "bebem" pokazując moją perkusję w futerałach. Niesamowite! :)

 

11 sierpnia 2009r.

Wreszcie na wsi - tydzień wolnego. Koszenie trawy, leżenie pod drzewem, ognisko, nocne oglądanie gwiazd, zabawy z Kaliną oraz ćwiczenie na bębnach do woli. Jak ja to lubię! :) Fantastic. Od czasu do czasu jakis telefon czy mail, lecz przede wszystkim - WOLNE!

 

4 sierpnia 2009r.

Dziś urodziny naszej najmłodszej córki Kaliny, która przyszła na świat w drugim dniu festiwalu dwa lata temu. Z tego cudownego powodu obserwowałem wówczas Przystanek Woodstock w Internecie, patrząc na koncerty oraz pracę ekipy inspicjentów, którzy nas zastępowali. W tym jak i poprzednim roku Kalina była z nami na Woodstock. Foto w Galerii.:) 

 

3 sierpnia 2009r.

No i po Woodstocku. Ostatni koncert zakończył się dziś nad ranem tuż po godzinie 4.00. Uff... Tegoroczny festiwal był wyjątkowo wyczerpujący i trudno powiedziec dlaczego. Może z powodu presji jaka spoczywa na mnie podczas tej imprezy. Od samego początku, czyli od pierwszego Przystanku Woodstock w Czymanowie w 1995 roku jestem inspicjentem, szefem sceny czyli stage managerem. Tylko raz nie byłem na festiwalu, w 2007 roku, gdy 4 sierpnia urodziła się moja najmłodsza córka - Kalina. W tym roku wzorem wczesnych lat, Woodstock trwał trzy dni! Co prawda rok temu również były trzy dni festiwalu, ale zespołów było mniej, a ich koncerty trwały dłużej. Własnie zeszłoroczna wersja wydaje mi się lepsza, zarówno dla muzyków, jak i publiczności. O ile jeszcze pierwszy dzień koncertowy odbył się bez żadnych komplikacji czasowych to w drugim dniu było już znacznie gorzej. Nie chcę oceniać tu muzyki, ponieważ ona na Przystanku Woodstock jest zawsze dobra. W sobotę wydawało się, że wszystko podporządkowane jest jednemu koncertowi - Jubileusz "Woodstock'69" i gdyby tak było to byłogy git. Niestety z braku czasu nie udało sie zrealizować w całości prób, no i ostatni zespół został przesunięty na następny dzień. Nieustanna walka z czasem i muzykami, o każdą minutę swojego występu, jak o każdy metr wywalczonej ziemi. Dlaczego tak jest?! Na szczęście niedziela pomimo dużej ilości zespołów przebiegła bardziej planowo. W ogóle wszystkie dni koncertowe udały się, a ponad godzinne opóźnienia w dwóch ostatnich dniach na takim festiwalu to nie grzech. Na dodatek w tym roku na scenie było niesamowicie głośno. Nie pamiętam już takiej ilości decybeli pracując na tym festiwalu. I nie chodzi tu o dźwięk z kolumn, o nie, mam na myśli dźwięk z odsłuchów i wzmacniaczy. Nigdy nie używam stoperów, ale w tym roku żałowałem, że ich nie mam. O muzyce nie piszę, każdy słucha to co lubi.:)  

 

2 sierpnia 2009r.

Dziś wreszcie wydarzyło się to na co ja i wielu bydgoszczan czakało od wielu tygodni. Polonia Bydgoszcz zapewniła sobie 6-te miejsce i utrzymanie w Extralidze, najwyższej klasie rozgrywkowej na żużlu. To duzy sukces, wziąwszy pod uwagę niezbyt udane występy drużyny z początku sezonu. To jednak nie jest najważniejsze, liczy się to, że Polonia weszła do fazy play off! SUPER, SUPER, SUPER! :) Niespodziewanie, najlepszym zawodnikiem drużyny okazał się Tomasz Chrzanowski, któy zdobył 11 punktów. Czy niespodziewanie, przecież od pewnego czasu jego forma wyraźnie wzrasta.

 

2 sierpnia 2009r.

Wczorajszy dzień był najważniejszy podczas tegorocznego festiwalu, ponieważ odbył się wyjątkowy koncert! Jubileusz "Woodstock'69" to występ polskich gwiazd z udziałem orkiestry symfonicznej i chóru, razem około stu artystów na scenie i wielkie ciśnienie, aby zdążyć z ustawieniem wszystkiego na godzinę 22.00, czyli początek transmisji w Canal +. Artystycznie fenomenalne widowisko podczas którego można było usłyszeć piosenki z tamtego, legendarnego amerykańskiego festiwalu. Śpiewali między innymi Ewelina Flinta, Artur Gadowski, Kasia Kowalska, Jorgos Skolias, Adam Nowak. Super! :) Poza tym kilku innych wykonawców z tego dnia - niepotrzebnych. Trudny dzień! 

 

1 sierpnia 2009r.

No i pierwsze "koty za płoty" czyli pierwszy dzień Przystanku Woodstock za nami. Wszystko poszło "jak z płatka", a koncert zakończył się z... 3-minutowym opóźnieniem. Uff, ile to trzeba sie namęczyć z zespołami w tych negocjacjach dotyczących długości ich koncertu, każdy chce jak najwięcej grać, nie patrząc na pracującą ekipę techniczną. Prosty rachunek, jeśli każdy przedłuży swój występ o 10 minut, a wykonawców jest 12-tu, to praca wszystkich kończy się dwie godziny później. A od rana znów próby.

 

30 lipca 2009r.

Wczoraj późnym wieczorem dotarliśmy do Kostrzyna. Podróż długa, ponieważ po drodze zaplanowane wizyty w rodzinnych stronach. Miło tak spotkać po wielu latach wujka czy ciocię. Kiedyś myślałem, że to nie jest takie ważne, teraz jest zupełnie inaczej. :) Wczoraj wizyty rodzinne, a dziś już zupełnie inny świat. Przystanek Woodstock, który znam od samego początku, to wielkie przedsięwzięcie, kolosalny i niesamowity festiwal. Warto tu być. :) 

 

28 lipca 2009r.

Żużel wciąga jak cholera. Jak wielki rzeczny wir na który nie ma się wpływu.  Od pewnego czasu to zauważam, ale to co było podczas ostatniego meczu Polonii z Gorzowem to już "woda po szyję". W każdym biegu emocje, a moje zaangażowanie w parkingu maksymalne. Wygraliśmy, a to co działo się w 14 biegu i radość po zakończeniu były niesamowite.  Trzymało nawet następnego dnia.:) A jutro wyjazd do Kostrzyna na kolejny Przystanek Woodstock.

 

21 lipca 2009r.

Ostatni wekend był pod znakiem ciężkiej pracy podczas Festiwalu Romów w Glinojecku oraz niedzielnego meczu żuzlowego w Toruniu. Jadąc na tę imprezę miałem duże obawy co do temperatury podczas pracy... i moje obawy były słuszne. Upał jaki panował na scenie około wczesnego popołudnia był niesamowity, a samo wejście na scenę kojarzyło się z przekroczeniem bramy piekła. Na szczęście od około 18-tej robiło sie znośniej. I tak było do soboty wieczora. Zaplanowany koncert miał trwać do 2-iej w nocy, a relacja telewizyjna do 22.40 i całe szczęście, ponieważ około 23.00 spadł totalny deszcz i zaczął wiać silny wiatr. Wywiało ludzi, scenografię i robiło się coraz bardziej niebezpiecznie, bo scena była wysoka i niezbyt stabilna. Uff, udało się!
Na całe szczęście pogoda nie popsuła niedzielnego widowiska z udziałem żużlowców z Torunia i Bydgoszczy. Nie spodziewałem się, że Motoarena zrobi na mnie takie piorunujące wrażenie. Mecz super, wynik nie, ale na wygraną trudno było liczyć. Jedno pewne, warto oglądać tam zawody! :)

 

14 lipca 2009r.

Trzy dni solidnej porcji muzyki, trzy dni ciężkiej pracy, trzy dni spotkań z sympatycznymi i fajnymi ludźmi zarówno z Węgorzewa, jak i z uczestnikami koncertow. Tak w skrócie można podsumować festiwal Eco Union of Rock w Węgorzewie. Impreza ma niepowtarzalną atmosferę, a to jest chyba najważniejsze! Pracuje się na tym festiwalu bez napięć i stresu. Nikt z organizatorów nie ma roszczeń względem wszystkich wokół, tak jak bywa to gdzie indziej. No i co bardzo miłe dla mnie, zaznaczyłem swój udział w koncercie jubileuszowym Oddziału Zamkniętego, grając "Prywatkę", którą śpiewał Jary!:)


6 lipca 2009r.

Za mną długa podróż do i z Mrągowa na Festiwal Dobrego Humoru z Waldemarem Malickim, a tu już przygotowanie do kolejnej wyprawy na Mazury, do Węgorzewa. Piszę wyprawy, ponieważ to wyjazd rodzinny na trzydniowy festiwal rockowy Eko Union of Rock Węgorzewo'2009. To bardzo sympatyczna impreza, na której mam pracować już po raz czwarty. Mam nadzieję, że będzie git.

 

29 czerwca 2009r.

7.20 rano. Przyjechałem dopiero z Zielonej Góry, po całonocnej podróży. Chyba mam lekki przesyt żużlem... Nie wiem z czego to wynika, być może ze zmęczenia ogólnego i jak zwykle u mnie, z pesymistycznego podejścia do wszystkiego na skutek braku snu, ale... Wydarzenia z Grand Prix, czyli bokserski pojedynek żużlowców, symboliczne wręcz kary i przegrany mecz, jakoś tak zsumowały się na ten cały psychiczny stan. To tylko sport, po co się tak emocjonować. Pozytywem w tym wszystkim była informacja o zakończeniu kariery żużlowca, przez Jacka Golloba. Wypowiedział się lekko i prosto, że ma zamiar tylko bawić się sportem i zajmować karierą sportową swojego syna. Zabrzmiało to dobrze, szczególnie w nawale tego napinania się na wynik, niesportowego zachowania w GP oraz śmiesznych kar. Szanuję jego decyzję, to fajny gość!:)

 

27 czerwca 2009r.

Spanie do 15-ej, ponieważ do trzeciej w nocy odbywał się kolejny Song Of Songs, festiwal chrześcijański w Toruniu. To już dwunasta edycja tej imprezy, którą w tym roku trudno nazwać festiwalem, gdyż był tylko jeden dzień koncertu. Podczas imprezy wystąpili... sami znajomi. To miłe pracować z taką ekipą. Arka Noego, 2TM 2,3, Tomasz Budzyński, VOO VOO, Pospieszalscy, Maleo to grupa znakomitych muzyków i dobrych kumpli. Szkoda tylko, że był jeden dzień koncertu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie inaczej.:)

21 czerwca 2009r.

No tak, czy ktoś wierzył, że Polonia będzie bliska zdobycia punktu bonusowego w niedzielnym meczu z Lotosem Gdańsk? Ten ktoś to - ja! Tak samo jak tydzień temu w meczu z Lesznem. Może po prostu trzeba wierzyć w sukces, bo każdy mecz jest do wygrania! Przyznam się, że też miałem lekkie obawy, ale czułem, że będzie git. Szkoda, że tak mało zabrakło, ale też dobrze, że Gdańsk wyjechał z Bydgoszczy bez punktu bonusowego. Miło było patrzeć na współpracę zawodników tak na torze jak i w parkingu. A jak gorąco było przed kolejnymi startami do biegiu XIV-tego.  Niesamowite przeżycie, aż miło było popatrzeć, jak drużyna ze sobą współpracowała. Kibice powinni raczej robić składkę na kolejny obiad dla zespołu Polonii, niż wykrzykiwać obraźliwe teksty pod płotem!:) 

 

18 czerwca 2009r.

Wczoraj wieczorem wróciłem z Łodzi z imprezy podczas której był bity rekord Guinnessa w podbijaniu piłką koszykową. Czego to ludzie nie wymyślą.:) Impreza odbywała się jednocześnie w siedmiu miastach - tych w których odbędą się Mistrzostwa Europy w Koszykówce. Ludzi było mnóstwo i jak się okazało rekord został pobity!:)

15 czerwca 2009r.

Znów o żużlu będzie. Dzień po takim wyjeździe, długiej podróży, emocji w trakcie meczu i rozważanie  - co by było gdyby - ciągnie się w nieskończoność. Ale po kolei. W piątek dowiedziałem się, że jedną z możliwości mojego wyjazdu na mecz do Leszna jest pełnienie roli kierowcy busa młodego bydgoskiego żużlowca Szymona Woźniaka. Bez zastanowienia zgodziłem się, ponieważ dla mnie to wielka frajda być blisko drużyny podczas meczu. Pojechaliśmy w składzie Szymon, jego tata, Damian Adamczak i ja. Jak się okazało zawody były bardzo wyrównane i o mało co Polonia Bydgoszcz przywiozłaby trzy punkty z Leszna. Byłem jednym z tych - zapewne niewielu, którzy wierzyli w sukces. Dlatego pojechałem na ten mecz. 

 

11 czerwca 2009r.

Postanowiłem - jadę w najbliższą niedzielę na mecz do Leszna! 

7 czerwca 2009r.

Maraton Kabaretowy Polsatu Bydgoszcz - Toruń to miły dzień pracy wśród sympatycznych kabareciarzy. Moim zdaniem ekipa artystów zgromadzona w Toruniu, gdzie pracowałem była ciekawsza. Już Maryjusz z Łowców.B wiele wyjaśnia. :) Ciekawym pomysłem był udział bydgoskich, młodych żużlowców w przedstawieniu, polegający na "przewiezieniu" na swoich motocyklach gwiazd kabaretu, z Bydgoszczy do Torunia. Przewiezienie to i było, ale na krótkim odcinku w Bydgoszczy i Toruniu. Przed koncertem troche nerwów, poniewaz nasłuchiwałem wieści ze Sportowej. W meczu z  Unią Leszno był tylko remis. Szkoda, ale lepsze to niż przegrana.

4 czerwca 2009r.

Tego dnia w Warszawie odbył się koncert zatytułowany "4 czerwca", który upamiętniał 20-lecie wolnych wyborów w Polsce. Wśród wykonawców gwiazdy rocka sprzed 20-tu lat. Zaśpiewał nawet Jary z Oddziałem Zamkniętym! Dużo dobrej muzyki i fajne spotkanie!:)  Byłem tam, pracowałem, ale nie napiłem się, ponieważ natychmiast wracałem do domu.

 

25 maja 2009r.

Z planu na plan. Tak można by napisać o wczorajszym moim udziale w meczu żużlowym Polonii w Gdańsku. Pojechałem tam w ciemno z ekipą Telewizji Internetowej, bez szans na uprzywilejowane wejście do parkingu. Jednak dzięki pomocy ekipy telewizyjnej z Gdańska byłem nie tylko na meczu, ale i w pracy. Otrzymałem funkcję pomocnika operatora kamery pracującego w parkingu, czyli "kablowego". Starałem się jak mogłem, a co najważniejsze mecz też widziałem. Szkoda, że przegrany. Warto jednak być z drużyną! 

 

22 maja 2009r

Wczoraj wróciłem z Gdańska z pracy na planie filmu dokumentalnego dla niemieckiej stacji ZDF. Interesujący temat o ucieczkach Niemców z NRD przez mur berliński. To niesamowite, że w trakcie pracy można wzbogacić swoją wiedzę wiadomościami z powstającego filmu. A po za tym super ekipa, zarówno polska jak i niemiecka.  Trzy dni ciężkiej pracy, ale z takimi ludźmi to przyjemność!

 

17 maja 2009r.

Wreszcie po dłuższym czasie granie z JARY BAND! Koncert w Tomaszowie ważny, bo po dłuższej przerwie, więc trudno wyczuć czy wszyscy - w sensie muzycznym - znajdą się w "tym samym miejscu"? Impreza miała odbyć się w plenerze, lecz ze względu na kiepską pogodę odbyła się w sali kinowej. Było ok! Wszyscy byli zadowoleni. :)

 

20 marca 2009r

Od dłuższego czasu działa prosta, informacyjna strona o mojej pracy inspicjenta i kierownika planu. Inspicjenci.pl to zbiór najważniejszych informacji dotyczących dotychczasowej pracy oraz ważne kontakty.
































































home      |      aktualności     |      kontakt
Design Studio WWW